« YouTube czyli droga po sławę :) | Main | Nowe nagrania na pianinach Elpiano »
czwartek
lip052012

Jak uczyć się grać na pianinie - nauka nut

Wielu klientów pyta, jak nauczyć się czytać nuty oraz jakie podręczniki / materiały do tego polecam. Stąd zdecydowałam się raz jeszcze o tym napisać :) Zachęcam też do zapoznania się z dawnym nagraniem:

 

Czyli jak zacząć naukę nut?  

1. Alfabet

Pierwsza sztuczka to korzystanie z alfabetu. Nuty idą tak jak w alfabecie, choć zaczynając od C, czyli: C, D, E, F, G.. AHa … Wykrzyknienie AHa to jakby przypomnienie (i nuty A i H), po którym następuje powrót do C. W ten sposób bardzo łatwo zapamiętać kolejność nut. Następnie można odliczać, która nuta jest obok, na sąsiedniej linii w pięciolinii lub między liniami. Nie ma powodu, aby siedzieć godzinami i uczyć się każdej nuty na pamięć.

2. Zapamiętanie na początek 2 nut

Wskazówka druga to zapamiętać na początek dwie nuty. Nie warto starać się od razu zapamiętać każdej nuty na pięciolinii, przed rozpoczęciem pierwszego w życiu utworu. Polecam zapamiętanie dwóch nut, a położenie kolejnych nut można jakby odliczać względem tych, które już znamy. Ja polecam zapamiętanie nuty C i G, bo są bardzo często używane w początkowych utworach, a równocześnie są w sporej odległości od siebie, odległości kwinty, więc łatwiej będzie odliczać kolejne nuty potrzebne do zagrania pierwszych nieskomplikowanych utworów.

3. Gra

Kolejna rzecz, o której należy pamiętać, to by po prostu zacząć grać. Nie warto siedzieć i myśleć o tym, która nuta jest na której linii. Lepiej wziąć nuty prostych utworów i zachować się tak jak przy nauce języka. Gdy uczymy się języka, wówczas warto wziąć prostą książkę w tym języku i zacząć czytać. Gdy dane słówko powtórzy się 10 razy to wtedy wiemy, że to jest naprawdę ważne słowo i warto się go nauczyć. Tak samo jest z nutami - jeśli dana nuta pojawia się po raz drugi, trzeci w kilku pierwszych taktach, to zrozumiemy, że ta nuta to jest D a ta, to jest F i bez dużego wysiłku zapamiętamy je.

Oto schemat nut na pięciolinii oraz na klawiaturze:

Dużym wyzwaniem jest też połączenie obydwu rąk. Na to nie ma prostej recepty. Warto ćwiczyc osobno prawą i lewą rękę, a potem w dużo wolniejszym tempie próbowac je połączyć. Oto jakie rady o połączeniu obydwu rąk podał w komentarzu czytelnik bloga Elpiano - moim zdaniem bardzo wartościowe, więc przedstawiam prawie w całości:

Ważnym jest aby ćwicząc dość sukcesywnie lewą i prawą rękę osobno i potem na przemian razem: uzmysłowić sobie że nie musimy wiedzieć, co robią obie ręce. Mówiąc inaczej. Weźmy jakiś prosty utwór fortepianowy. Wyćwiczmy wątek prawą ręką na "bank", nie patrzymy na klawiaturę, bo to jest najważniejszy błąd!!!. Wyćwiczmy akompaniament lewej ręki "na bank". Zamykamy oczy i gramy osobno lewa ręka, osobno prawa ręka, na przemian, aż do (...). Ręce wiedzą co mają grać. I wtedy ale bardzo wolno i bez patrzenia na klawiaturę zaczynamy grać obydwoma rękami. BARDZO POWOLI!!!! Niech ręce się nie kontrolują, nie patrzymy na klawiaturę!!!! gramy i słuchamy co gramy. Chodzi o przyzwyczajenie rąk do siebie. Obydwie robią co innego. Dlatego powoli grać aż poczuje się że nie musimy kontrolować rąk, bo one wiedzą co mają grać. I przyśpieszamy stopniowo aż do normalnego tempa utworu. i po problemie. Ale trzeba ćwiczyć różne wprawki. Zresztą są do tego podręczniki. Można ustalać własne wątki i ćwiczyć by ręce grały co innego. Z upływem czasu ćwiczeń, samemu się zauważa że ręce są od siebie niezależne. Ja osobiście zaczynałem naukę na fortepianie ze szkoły Bauera. Uczył mnie (już świętej pamięci) najukochańszy nauczyciel po konserwatorium Lwowskim, który był jednocześnie organistą w kościele o. Reformatów w Krakowie. On mówił jedno: "jak nie poczujesz że robisz co innego prawą, a co innego lewą ręką: to nie przychodź do mnie". To był bardzo dobry nauczyciel. I dziś wiem co znaczyły te słowa. Z upływem lat (a jest ich trochę), wspominam tą "katorgę rąk" jako coś wspaniałego. Dziś już nie gram jako organista, bo nie słyszę niskich tonów (głuchota), ale co ręce zapamiętały pozostało i w wolnych, sobotnich, letnich chwilach daje upust na Mojej kochanej Yamaszce keyboardzie, przy dźwiękach której to bawią się i starsi, a także lubiący Kazika czy innych - młodzi. I jedno przyznam. Po iluś tam latach inaczej widzi się te chwile trudu spędzone na nauce. TO JEST PIĘKNE. Pozdrawiam wszyskich lubiących muzykę i muzykujących, szczególnie na instrumentach temperowanych..

Reader Comments

There are no comments for this journal entry. To create a new comment, use the form below.

PostPost a New Comment

Enter your information below to add a new comment.

My response is on my own website »
Author Email (optional):
Author URL (optional):
Post:
 
Some HTML allowed: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>